Bardzo niski poziom filmów "ślubnych" realizowanych przez legalnie działające firmy w naszym kraju, przyczynił się do tego, że coraz wiecej par dochodzi do wniosku, że ich film niezależnie od tego kto go zrealizuje będzie wyglądał tak jak film, który oglądali u swoich koleżanek i kolegów.W związku z tym decydują się, aby taką pamiątkę wykonał gość weselny, ktoś z bliskiej rodziny, mając pewność , że i tak wielkiej różnicy w filmie nie zobaczą, a zaoszczędzą nawet ponad tysiąc złotych. Ważne jest, aby uświadomić naszym przyszłym klientom, iż wcale tak nie musi być, ponieważ bardzo często dzieje się tak, tylko z ich winy, gdy najczęściej czynnikiem decydującym o wyborze kamerzysty, producenta filmu jest cena usługi. Musi narodzić się świadomość w młodych ludziach , że tanio i dobrze najczęściej nie idzie w parze. Sam zdobyłem taką świadomość stosunkowo niedawno , więc nie dziwię się , że duża część ludzi wierzy w to, że jak ktoś zapewni , że robi tanio i dobrze to tak będzie. Po bardzo dużych zakupach do swojej firmy sprzętu taniego, zrozumiałem, że w konsekwencji zdarzeń poniosłem większą stratę ze swojej pazerności, niż korzyści finansowe z tego płynące. Musiałem wymieniać sprzęt, który poprostu nie spełniał moich oczekiwań i wymogów mojej działalności za bezcen, a niektóry leży do dzisiaj bezużytecznie, ponosząc jednocześnie stratę nierzetelnie wykonując usługę.
Taka sama sytuacja jest ze strony naszych klientów. Chcąc zaoszczędzić 300 czy 500zł, wybierają firmę w 80% na podstawie pierwszego telefonu i usłyszanej w nim ceny za usługę, nie podejrzewając, że pod tą drogą usługą, z której niejednokrotnie rezygnują, kryje się dobra, wartościowa i rzetelnie wykonana praca lub odwrotnie przy niskiej cenie, którą akceptują, może się okazać , że tak naprawdę pamiątki nie da się oglądać z powodu braku zaangażowania sprzętowego i merytorycznego wykonawcy.
Uważam, że w dzisiejszych czasach kończy się powoli era firm, których wyposażeniem jest kamera, statyw i torba na ramieniu. Biorąc za taką usługę pieniądze, trzeba dać coś więcej, niż może dać pierwszy lepszy gość weselny wyposażony w kamerę. Taki gość z racji wykonywanej pracy okazjonalnej, nazywa się filmowcem amatorem, a większość z nas wykonujących te usługi chcielibyśmy być postrzegani jako zawodowcy czyż nie tak? Post ten ma na celu uświadomienie niektórym naszym klientom, że nie da się zrobić dobrego na poziomie filmu tanio i dobrze , ale również i niektórym z nas, że trzeba dbać o wizerunek naszej branży i nie pozwolić aby rozpowszechniała sie opinia , że wszyscy robią jednakowo beznadziejne filmy niezależnie od ceny. Przyszłym klientom proponuję nie decydować się ani również rezygnować z usługi ze względu na wysoką cenę na poziomie rozmowy telefonicznej, tylko osobiście obejrzeć prace wykonane przez firmę na miejscu w studio i na końcu wybrać tą właściwą , która nam najbrdziej odpowiada.
Pozdrawiam.


